Po trzech pojedynkach
| |
Po trzech pojedynkach Polska prowadziła z Jugosławią 6:0. Przy ogłuszającym dopingu bydgoskiej publiczności wygrali kolejno swe walki Kukier, Zawadzki, Brychlik. Widownia szalała. Wreszcie przyszła kolej na Jerzego Kuleją. Czy niepozorny debiutant zdoła podtrzymać zwycięską passę polskiego zespołu? „Stanąłem w ringu na trzęsących się nogach. Chwilę wpatrywałem się w twarz Vitica. Był pewny swego, liczył na łatwe i wysokie zwycięstwo. Czyżby rzeczywiście tak miała .zakończyć się dla mnie kariera, o której marzyłem latami? Gong. Rozpoczęła się pierwsza runda. Trzy minuty, które dla mnie znaczyły wieczność. Od pierwszych sekund zostałem zasypany lawiną ciosów. Momentalnie zapomniałem o wszystkich zbawiennych radach, jakimi pieczołowicie „nafaszero-wał" mnie przed walką trener Stamm. Czułem, że każdy następny cios Vitica może skończyć walkę. Sekundy wlokły się niewiarygodnie wolno, a ciosy rywala osłabiały mnie coraz bardziej. Publiczność upojona sukcesami poprzedników, zapomniała już, jak łaskawie mnie przyjęła: kwitowała moją walkę przeciągłymi gwizdami. Przestałem już wierzyć, że dotrwam do gongu. Wreszcie zbawcza przerwa! Niemal po omacku trafiłem do narożnika. Stamm stwierdził krótko: Żle,. mały, bardzo źle. Jeżeli nie wyrzuciłeś jeszcze ż siebie myśli o zwycięstwie, jest tylko jeden sposób: twój prawy sierp na jego prawy. Zapamiętaj!
| |